Dla Bystrzaków

MIRROR’S EDGE – WRAŻENIA PO DEMIE

Posted by: BC on: listopad 1, 2008

Ostatnio na Playstation 3 coraz więcej pojawia sie tytułów, na które chcąc nie chcąc po prostu trzeba sięgnąć do portfela, wyjąć miedziaki i pędzić po nie biegiem do sklepu. Kilka dobrych tytułów na PS Store (Wipeout HD, Burnout Paradise, płyta Metallici na Guitar Hero by wymienić tylko te ostatnie), premiera Fallouta 3, coraz bliższa premiera Little Big Planet, do tego skusiłem się na kupno Buzz! Quiz TV i Dead Space – trochę tego się uzbierało. Gry na PS3 tanie nie są, więc zamiast się cieszyć z kolejnych dobrych gier na moją czarnulkę, ja z niepokojem patrzę co na horyzoncie, ponieważ swojej sztuki kiesy bez dna niestety jeszcze nie posiadam. 

Jakiś czas temu z niecerpliwością czekałem na Mirror’s Edge – grę zapowiadaną jako rewolucyjną, rewelacyjną, szmery-bajery itp. Mnie osobiście filmiki z gry wcale nie przekonały, ale przez to chyba jeszcze bardziej czekałem na demo. Musiałem się na własnej skórze przekonać, czy gra jest faktycznie tak dobra. No i niestety się przekonałem.

Niestety, ponieważ po odpaleniu dema gra całkowicie mnie pochłonęła – swoim klimatem, pomysłem, wykonaniem. Już sama muzyka z menu gry jest wprost niesamowita, strasznie wciągająca i klimatyczna – słuchałem jej po skończeniu dema ponad 40 minut, siedziałem sobie przy komputerze a ona leciała w tle. Soundtrack z Mirror’s Edge to zdecydowanie must have. A sama gra? Mistrzostwo! Najpierw musimy przejść szybki trening, który wprowadza nas w sterowanie postacią, a potem mamy jedną, krótką misję do wykonania. Samo sterowanie jest banalnie proste, oprócz analoga do biegania używany raptem 2 przycisków do wykonywania wszystkich skoków i innych akrobacji, do tego dochodzą przyciski odpowiadające za uderzenie/strzał, rozbrojenie wroga oraz swego rodzaju spowolnienie czasu – używamy ich jednak niezbyt często. Ponadto musimy zwracać uwagę na obiekty o krwistoczerwonej barwie – wskazują nam one kierunek biegu, ponieważ to na nich możemy wykonywać najefektowniejsze akrobacje, z nimi możemy wchodzić w interakcje (np. broń możemy odebrać przeciwnikowi tylko wtedy, gdy ta zmieni kolor na czerwony).

Esencją gry jest przede wszystkim bieganie i to był też główny powód, dlaczego obawiałem się, że ta gra nie będzie niczym specjalnym. W końcu co może być ciekawego w bieganiu po mieście? W sumie to nadal nie potrafię na to odpowiedzieć, w tą grę trzeba po prostu zagrać, żeby poczuć ten klimat. Biegamy, skaczemy, turlamy się, wspinamy, chodzimy po ścianach… Jednym słowem parkour, czyli sztuka przemieszczania się. Mi zawsze się to podobało, filmy “13 dzielnica” czy “Yamakashi” oglądałem tylko dla scen biegania po budynkach. Gra oddaje to w kapitalny sposób.

Ja już wiem, że idąc po mieście będę miał ochotę wskoczyć czy złapać wszystko, co czerwone ;-)

 

Dodaj komentarz


  • MAAAR: Jak można zapamiętać tyle szczegółów z meczu trwającego ponad 90 minut? Gratuluję,!
  • em: "zamiast uzyskac takie wnioski,ze warto byc kulturalnym, nie warto myslec,ze jest sie wyjatkowym klientem z wyjatkowym poczuciem humoru, warto szybko
  • em: prawda jest taka,ze ludzie i ogolnie polski narod to bydlo. wychodza z zalozenia "place, zadam, wymagam". nie maja poszanowania dla pracownikow. sam n

Kategorie