Dla Bystrzaków

PORADNIK DLA GRAJĄCYCH W TOTKA

Posted by: BC on: październik 8, 2008

Inaczej tego posta można zatytułować “Jak się zachowywać, by nie dostać w gębę od pracownika kolektury”. Tak się złożyło, że od ponad roku mam do czynienia z kolekturą, jestem gościem, który rozdaje miliony (a tak naprawdę zabierającym pieniądze naiwniakom). Problem polega na tym, że moja praca rozpoczyna się o godzinie 8 rano, kończy o 21 wieczorem. Kolektura ta mieści się w saloniku prasowym (nie lubimy określenia kiosk ;), a ten z kolei w często i gęsto odwiedzanym centrum handlowym. No więc trochę ludzi się przez te 13h przewija, a w momencie, kiedy jest kumulacja… można to określić jednym słowem: przesrane. Tym bardziej, kiedy się ludzi zbytnio nie lubi – a ja tak na moje nieszczęście (w tym wypadku) mam.

Tym samym, żebym ja nie denerwował was, drodzy totkowicze, wy nie możecie denerwować mnie. Jestem cierpliwy, ale każdy z nas ma jakieś granice, tak więc starając się, by nasza współpraca przebiegała bezkonfliktowo, piszę do was ten poradnik, a wy postarajcie się go przeczytać, przemyśleć i wprowadzić w życie :)

Po pierwsze: kupując “losa” dodajecie magiczne sformułowanie “podatek od marzeń/szczęścia/głupoty”, najczęściej po którym następuje wybuch śmiechu – pewnie myślicie, że wymyśliliście to jako pierwsi, ew. jest was niewielka grupka używająca tego. Muszę was rozczarować, słyszę to po kilkadziesiąt razy w ciągu dnia, jak ktoś wam powtarza ten sam dowcip over and over again jak się czujecie? Bo mi się chce rzygać.

Po drugie: kładąc na ladę banknot pada hasło “lotka!”. No ok, pytanie tylko jakiego, za ile, nie mówiąc o dodatkowych opcjach jak stawka, ilość losowań, system itd. Oczywiście kiedy o to pytam, to następuje oburzenie, że nie wiem. No przykro mi, jakbym potrafił czytać w myślach, to bym raczej dużego lotka nie sprzedawał. (uprzedzając pytania: kiedy klient kładzie 10 zł i mówi “Dużego!”, to niby oczywiste się wydaje, że chce dużego lotka za 10 zł – błąd! Raz chcą w takim wypadku jeden zakład za 2 zł, albo jeden zakład na 5 losowań, czyli właśnie za dychę, jest wiele możliwości, a domyśleć się tego mam chyba po sposobie rzucania banknotu, ew. może w oczach coś się da wyczytać).

Po trzecie: jest opcja na chybił-trafił. Oczywiście kilkadziesiąt razy dziennie słyszę “na trafił, nie na chybił” i rechot. Chcecie wiedzieć ja to wkur***, patrzcie punkt pierwszy.

Po czwarte: zdarza się też słyszeć od klientów hasło “czy mogę się puścić?”. W ustach fajnej dziewczyny/kobiety ujdzie to, jednak kiedy mówi to stary, zapyziały typek, a takich niestety nie brakuje u mnie, to robi się… niesmacznie (łagodnie ujmując). Czy tylko mi się te słowa kojarzą w taki sposób? :)

Po piąte: dajecie kupon do sprawdzenia, ja go wrzucam do maszyny i oznajmiam “16 zł”. W tym momencie pada pytanie: “Mam zapłacić?” Eeee… Jeszcze raz, bo nie nadążam: dajesz mi kupon do sprawdzenia, ja to robię i rzucam kwotę – jest to chyba oczywiste, że tyle właśnie wygrałeś. Raczej słaba by to była gra, w której płacąc ileś tam złotych za kupon, wygrywając musiałbyś płacić kolejne złotówki. No ale może się nie znam.

Po szóste i ostatnie: kolektor ma zawsze rację! :) Ostatnio miałem sytuację, w której klient dał mi kupon do wysłania, niestety moja magiczna maszyna nie chciała go przyjąć. Czasami się tak zdarza, można kupon wypełnić za mocno, wyjechać długopisem milimetr tam, gdzie się nie powinno wyjeżdżać i już kupon jest do ponownego wypisywania. Tak też było tym razem, jednak na moje próby wyjaśnienia, że kupon nie wejdzie usłyszałem tylko “gram w totolotka dłużej niż pan na świecie jest, chyba wiem jak się powinno wypełniać kupony”. No widać koleś nie wiesz, co ci chwilę potem udowodniłem. Ale ciśnienie już mi podniósł.

Inna baba sprawdzała kupon, mówię, że nic nie ma, ona na to, że jest “trójka” (czyli 16 zł). Popatrzyłem na datę kuponu, tego dnia minęło właśnie 61 dni od daty wysłania, jest 60 dni na sprawdzenie. Starałem się to wyjaśnić, pokazałem regulamin, nawet policzyłem dni, nic nie trafiało do kobiety, skończyło się awanturą. A wystarczyło przestrzegać złotej zasady: kolektor ma zawsze rację! I tym miłym akcentem zakończę ten poradnik.

Odpowiedzi: 44 do "PORADNIK DLA GRAJĄCYCH W TOTKA"

Mam pomysł: za każdym razem jak sie zapyatają czy zapłącić te 16 zł mów tak!! Wtedy życie będzie piękniejsze

Będę pamiętać :) Przerąbane macie tam po drugiej stronie!

Pozdrowienia :*

Hahaha! Dobre, gosciu gazeciarz i jeszcze narzeka, ze klienci zli!:D Klient powinien ‘ewentualnie poprosic’ ta… – za komuny tak bywalo. Jak juz laskawie obslugujesz tych ‘ewentualnych’ klientow to moze troche szacunku?

Mi osobiscie rzygac sie chce, jak musze co minimum tydzien ogaldac takich sprzedawcow z bozej laski. Przyjdziesz do sklepu/kiosku/burdelu/saloniku prasowo-pornolowego i juz masz caly dzien do kibla wys&^*&*^ny bo gosciu za lada zachowuje sie jakby mu ktos kolek w d(#pe wbil i przyprawia cie o zlosc.

Oto macie przykład klienta, jakich nie lubimy. Czy ja napisałem, że mają mnie o coś prosić? Czy ja napisałem, że traktuję klientów jak wrzody na dupie?
Naucz się heniu czytać ze zrozumieniem, potem naucz się pisać ze zrozumieniem, bo ja np ni wała nie rozumiem o co ci właściwie chodzi. I jeszcze może trochę luzu złap, bo jeżeli ktoś tu ma kołek w dupie, to jesteś to niestety ty.

Nie grywam. Na razie…

A co to w slangu totkowiczów znaczy puścić się? Bo nie trybię…

witam wszystkich:)
napiszę teraz coś a propos obsługujących a nie obsługiwanych. Chociaż w pełni się zgadzam z autorem powyższego tekstu. Jak to mówią za dużo to i krowa nie zje:)
Ale co do obsługujących. W Zielonej Górze w “karfurze” jest salonik prasowy. Jak znam życie to Inmedio. Pracuje tam taki obleśny sk***wiel. Jest takim ignorantem, że szkoda słów. Zawsze, ale to absolutnie zawsze obsługuje klientów trzymając jedną rękę w kieszeni! Co on mi łaskę robi, ze mnie obsłuży? Nie wiem dlaczego jeszcze nie został zwolniony?czy to syn szefa czy może jego kochanek? Nie wiem, w każdym bądź razie gość jest okrutny.
I przepraszam ale musiałem to z siebie wyrzucić:P

Zaczne od tradycyjnego: Hahaha!

Masz raczej malo wymagajaca prace i jeszcze narzekasz na klientow – to oswiece Cie, ze za to ci placa – zebys sie usmiechal do wszelkiej masci retardow ktorzy oddaja ci kase za nic nie wart swistek papieru – totolotek nie opiera sie na tym, ze ludzie obliczaja sobie szanse na wygranie ale maja nadzieje i chca chwile tym pozyc.

Twoj opis jak powinien wygladac idealny ‘klient’ w duzym skrocie mowi ‘wbij se kolek w dupe’. Nastepnym razem jak bede wysylal 10 zakladow oczywiscie na trafil, nie chybil proszac o kazdy z osobna bede sie zabojczo usmiechal i chuchal nieswierzym oddechem – place to wymagam!

ad didimos
inna forma “puścić lotka” – taki żart (podobno)

ad Jarecki
mnie też coś takiego boli, nie jesteś sam. dlatego ja staram się uśmiechać itd., a moje nerwy wyładowuję np. tutaj :)

ad heniu
gościu, przeczytaj tytuł bloga i będziesz już wiedział, że to nie miejsce dla ciebie. jak nie widzisz, że jest to pisane pół żartem, pół serio, na co wskazuje chociażby kategoria LOL (laugh at loud) to ja ci nie pomogę. bez odbioru

A ja myślałem że LOL znaczy: Lords of Lotek

nie gram, ale po przeczytaniu tego chyba zacznę :)

Zgadzam się z Heniem. Dlaczego jezeli w jakimkolwiek sklepie o coś pytam i tego nie ma to w odpowiedzi otrzymuję suche: NIE MA! Żadnego przykro nam, żadnego wyjaśnienia dlaczego itd. A z grzecznością już tak jest, że może to i pusty rytuał, może i nie zawsze mamy na nią ochotę, ale jak zmusimy się do odrobiny życzliwości to po jakimś czasie zorientujemy się, że to działa cuda. I my czujemy się lepiej i klienci są bardziej zadowoleni od czego się czujemy jeszcze lepiej. Tak to jest, w życiu pewne rzeczy wymagają wysiłku i zwykle tylko takie dają długotrwałe efekty z których możemy czerpać satysfakcję. A jak mamy to gdzies i wolimy “być autentyczni” i “nic nie udawać” to będzie nam skakać ciśnienie przy każdym trudnym kliencie których przecież jest kilkadziesiąt dziennie, możemy w duchu klnąć na ich głupotę, życzyć im jak najgorzej i wylewać swoje frustracje w internecie licząc, że od tego zrobi nam się lepiej lub wiadomość pójdzie w Polskę i wszyscy ją przeczytają, okażą wielkie zrozumienie dla panów kioskarzy/salonowców prasowych i będą się starać jakby tu im nie spieprzyć dnia. Palenie albo zdrowie, wybór należy do Ciebie.

zmień prace.

Chłopie, zamień pracę jak Ci nie pasuje, bo widać, że nie nadajesz się do takiej, gdzie jest non-stop kontakt z klientem.

ad kilka ostatnich komentarzy

wasze teksty są niezwykle interesujące i rzeczowe – ja piszę tekst, który zdecydowaną większość osób bawi, piszę go przede wszystkim dlatego, bo mam takie właśnie a nie inne doświadczenia, nie jestem frustratem, snu z powiek mi to nie spędza, przez 13h pracy jestem podkurwiony w sumie może przez minutę, a wy jesteście tak święcie oburzeni: „zmień pracę”, „inni by pana boga całowali za możliwość dostawania kilku groszy za taka pracę”, „nienawidzę obsługujących mnie chamów” bla bla bla…

ludzie, ja mam w dupie co robicie jak u mnie kupujecie, nie jestem chamski, opryskliwy, staram się uśmiechać, każdemu mówię „dzień dobry”, „dziękuję”, „do widzenia” – szkoda, że 80% mi nie odpowiada. Płacę to wymagam? Może i tak, ale takie zachowanie świadczy o waszej, a nie mojej osobie.

gdybys mowil: “wygral pan/pani 16 zl” to nie mial bys problemu nr5. pamietaj ze zawsze mozesz sie zwolnic i poszukac innej pracy

no tak, nie ma co liczyć na inteligencję w narodzie. od teraz będę mówił: “po sprawdzeniu kuponu maszyna wykazała, że stał się pan/pani posiadaczem 16 zł. czy mam wypłacić te pieniądze, czy może życzy sobie pan/pani grać dalej?” wszystko oczywiście wolno, głośno i wyraźnie. po czym klienci w kolejce mnie zjebią, że tak wolno obsługuję i tracę czas na pierdoły i rzeczy oczywiste :)

A ja zawsze mówię “Poproszę jeden zakład Dużego Lotka” (ewentualnie dwa, ale rzadko ;) ), a że nie trzymam w ręku żadnego kuponu, to raczej trudno się nie domyślić, że chodzi o Chybił-Trafił. No i zawsze mówię “dzień dobry”. Mam nadzieję, że jestem dobrym klientem. Tylko dlaczego tak marnie mi idzie w grze? ;-)

Bartinho: bo to już tak jest – inteligencja narodu równa się IQ jego najgłupszego za przeproszeniem członka podzielone przez populację.

Inna sprawa, to że ktoś jest klientem, to nie znaczy, że wszystko mu wolno. Szacunek powinien być po obydwu stronach lady

Ty się gościu lepiej zwolnij…!! Bo kasę to by sie brało a robić to nie ma komu…!!

nie wiem czemu piszesz ze masz przesrane jak jest kumulacja, z tego co wiem to sie dostaje jakis % z kuponów, czyli ile wiecej sprzedaz tym wiecej kasy zarabiasz

Też się kiedyś oburzałem na chamskich sprzedawców ale mogę wszystkich zapewnić, że jak się przepracuje tydzień w takim kiosku(saloniku prasowym ;p) to szlag trafia. Otóż niedawno miałem okazję pracować w takim właśnie kiosku. Pracowałem tam tylko miesiąc bo już rzygać mi się chciało na widok tych bezdennie głupich ludzi którzy są święcie przekonani, że sformułowanie “płacę więc wymagam” zwalnia ich z jakiejkolwiek uprzejmosci.

@bartinho: niestety nie masz tego zmysłu komediowego którego potrzebuje ten tekst by uznać go za śmieszny. Brzmi on jak narzekanie Pana który pracuje w nieodpowiednim dla siebie miejscu.

Jak to przeważnie w świecie bywa, każdy ma trochę racji.
Jedno trzeba oddać sprzedawcy, mianowicie ludzie który grają nałogowo (a takich cwaniaków mamy w Polsce nie mało), traktują wizytę w kolekturze (czy jak to się tam zwie) jak wizytację swojego własnego biznesu:)
Mnie ten “artykuł” bardzo rozbawił i jakoś nie widzę autora tego artykułu jako osoby nieprzyjemnej, bo skoro pisze to do nas wszystkich to oznacza to iż jednak ludzi trochę lubi:)
A ludziom, którzy tak bardzo się oburzają, radzę nabrać więcej dystansu do siebie, bo na pewno każdy z nas niejednokrotnie tak się wygłupił, w przeróżnych sytuacjach.

Miałam “przyjemność”pracować w tzw saloniku w którym był lottomat( praca wakacyjna którą dostałam bez zbędnych i długich poszukiwań). Po paru dniach gdy już zostawalam sama miałam czasami wszystkiego dosyć. Rozumiem autora. Niektórzy klienci są straszni. Notoryczne jest rzucanie pieniędzmi- z pełną lekceważenie miną mówiącą “mam to rzucę,a ty robaku za ladą się wyginaj i pochylaj czoło w ukłonach”. Poza tym w dniu kumulacji zdarzało się,że miałam cochotę pozabijać wszystkich. Ci którzy sa sądzą że ta praca to obijanie się, powinni sami postać na nóżkach te 12 godzin i obsługiwać niezadowolonych ze wszystkiego klientów… Najgorsze jest to że często nie widzą czego chcą. Albo wmawiają że oni wiedzą lepiej i jeden zakład kosztuje 1,20 a nie 2 zł i że to ja staram się ich oszukać:/ Różne hece były z kuponami które były wymiete,wygniecione a klienci nie wierzyli że to nie moja wina-uznawali że z czystej złośliwości nie chcę ich obsłużyć… Oczywiście wszystko zależy od człowieka ale praca do takich miłych nie należy…

bartinho
-moim zdaniem jesteś po pierwsze chamem i prostakiem skoro piszesz o miewaniu w dupie kołka i spraw klientów
-nadajesz się przyjacielu do tej pracy jak wół do karety, bo nie pojąłes elementarnej zasady -TO jest Twoja praca i taka będzie do końca Twojego życia i o jeden dzień dłużej-zawsze bedą klienci ” na trafił”, zawsze bedą typy które chcą się puścić
-skoro tego nie rozumiesz ,to jesteś dla mnie głąbem zza lady i tyle
-jak sobie wyobrażasz np obsługę w piekarni?- co drugi klient mówi “poproszę chleb i 4 bułki” i jak sądzisz czy sprzedawca daje pierwszy z brzegu chleb i bułki? ,czy jednak cierpliwie pyta -jaki chlebek i które bułeczki?
No,jak myślisz arogancie?
Ali.

“Taka twoja praca”, “za to ci płacą” itd.
Pracowałem, miałem do czynienia z klientami. Nie w totku. W sklepie, później w jakiejś firmie świadczącej jakieś usługi. Stwierdziłem, że ludzie to w większości debile. Sporo osób nie potrafi zrozumieć prostego zdania. Sporo osób ma poprzewracane we łbie od kasy i wolności. Wychodzą z założenia “płacę to mi się należy”. OK, zgadza się. Ale jak atakujesz to licz się z odwetem. Każdy jest człowiekiem i nikt nie pozwoli sobie pluć w twarz tylko dlatego, że stoi za ladą “i płacą mu za to”. Prawda jest taka, że jaką kulturę ktoś nabył w domu, taką później serwuje na ulicy.

Pozdro dla wszystkich kumatych, dla czepliwych jedno (albo ciut więcej) zdanie – w waszym stylu, może wtedy załapiecie:
Pierwsze – wskażcie mi moment, w którym piszę jakim jestem chamem i prostakiem w stosunku do klientów, bo tak się składa, że mnie klienci bardzo lubią, a że wkurwiają momentami to zostawiam dla siebie, a wy święcie oburzeni jesteście. Na co??? Klientom nie przeszkadzam, szefowej też nie, ale wam??? (Nie wiem po co to piszę, bo dzieci neostrady i tak orgazmu dostają, że mogą komuś przyjebać w internecie i właśnie to robią, no ale dobra, ostatni raz wam odpowiadam).

Mam zmienić pracę? wy lepiej zmieńcie dilera, bo to co teraz bierzecie ewidentnie wam papkę z mózgu robi. Bez odbioru.

bartinho pozdrawiam i rozumiem…niestety komentarze henia i calej reszty sa o kant d… rozbic…siedzicie sobie w jakims biurze i pierdzicie w krzesło i ….wlasnie i za to wam placa…i przychodza pozniej tacy popie…….. i wyzywaja sie na ludziach bo klient nasz pan…g….prawda,moze za komuny ale obudzcie sie te czasy juz minely…a jak zona Ci nie daje to powyzywaj sie na dzieciach a nie na ludziach w sklepie…buzka i pozdrawiam:)

do bartinho: fajny tekst, mnie rozbawił:P postaram się nie naruszać pkt. pierwszego :D, z resztą nie mam problemu

ehh.. czytajac niektore komentarze mozna byc w szoku, jak dretwi potrafia byc ludzie. tekst dobry i zdecydowanie na luzie. sadzac po inteligencji tych komentujacych, jest spora szansa ze kupa z nich gra u ciebie – czyli tekst jak najbardziej trafiony (w sensie dotarl do tych co mial dotrzec). pozdro i raczej sie nie przejmuj tymi osobami (nie sadze zebys mial taki zamiar w sumie..) :)

Stary….sorry ale każdy pracujący z ludźmi mógłby napisać coś takiego. Jeżeli dobrze poczułeś się rozpisując się na tym forum to spoko. Każdemu potrzebna jest jakaś terapia…ale jak ci się nie podoba ta praca to ją zmień. Nawet pracując w biurze nie siedzisz i nie patrzysz w sufit…musisz rozmawiać z ludźmi, którzy też potrafią wkur…ić. Nie ma pracy idealnej….jak to mówią ” Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”
Pozdrawiam.

Szacuneczek, bartinho!! Sam prowadzę kolekturę i ubawiłem się po pachy czytając tekst:). A komentarze min. henia pozostawiam bez komentarza… zresztą sam w odpowiedzi napisałeś, że wobec klientów jesteś miły. Ja też staram się ze wszystkich sił. Ale czasem naprawdę przychodzą ludzie, którzy wydają się rozsądni, a potrafią dać o sobie świadestwo poniżej krytyki… I musisz zacisnąć zęby. Mówienie “klient nasz pan” etc.. ok, w porządku. Ale sprzedawca nie jest tępym robotem, który ma robić i znosić wszystko cokolwiek klient wymyśli… Ma granice wytrzymałości, a higiena psychiczna przede wszystkim:). Szanujmy się i tyle. Zresztą i tak cały tekst był napisany żartem. Pozdrawiam.

nie mogłem się powstrzymać od nieskomentowania tego tekstu… ze względu na niektóre komentarze.

Heniu i tym podobni ludzie, musicie zrozumieć prostą prawdę, kij ma dwa końce. Ty będziesz opryskliwy to osoba z którą rozmawiasz tez taka będzie. Ja osobiście mam gdzieś czy mi za coś płacą, czy nie. Jeśli jesteś chamem to ja nie będę udawał, że nie potrafię z takimi postępować.
Odwracając sytuację, jesteś miły i uprzejmy to nawet jak mi za coś nie płacą możesz otrzymać coś więcej niż tylko to po co przyszedłeś.

Tak już jest na tym świecie. Jeśli jesteś dla drugiego człowieka człowiekiem to będziesz po ludzku traktowany…

Pamiętaj, że zawsze może Ci się podobna sytuacja w życiu zdarzyć. Nie rób drugiemu co Tobie nie miłe.

@bartinho: bardzo dobrze, że poruszyłeś ten temat i to w sposób uważam dość luźny. Człowiek sobie często sprawy nie zdaje, że załatwiając drobną sprawę w kiosku ma też doczynienia z drugą osobą a nie tylko operatorem maszyny…

Teraz jak pójdę do kolektury, to się będę bała gęby otworzyć… ;)

Ciekawy tekst.

słuchajcie, w pełni popieram autora, sam jestem sprzedawcą, tyle że w sklepie z agd i rtv i co za tym idzie wiem, że 70 procent klientów to niestety straszne buraki… dlatego jak coś gdzieś kupuję/zamawiam itp staram się być po prostu miły i nie sprawiać jeszcze więcej przykrości sprzedającym… Nie bądźmy burakami

yyyyy?:|

to po co sie zwierzasz bartinho,

skoro wszelkie słowa krytyki tak źle znosisz?

hahaha, jaka krytyka? przypieprzanie się do rzeczy, które nie mają miejsca, ew. niezrozumienie słowa pisanego to jest wg ciebie krytyka?

hej, barthinio a znasz to: jeden na szlag trafił, jeden na trafił trafił , jeden tylko ma byc wygrany bo spale ta bude, jeden z maszyny, jeden na wygraną itd hehehe były kolektor

haha, no jasne ;) na trafił trafił zawsze odpowiadam, że u nas to raczej chybił chybił. Dobre jeszcze są “jeden na pies go jebał” albo “jeden na wariata” :)

Powiem trochę tłumacząc autora tekstu…
Codzienna praca z klientem powoduje zanik życiowego entuzjazmu i nienawiść do ludzi. Naprawdę.
Chociaż na zewnątrz trzeba się uśmiechać i wyglądać na grzecznych, miłych, kulturalnych (jak zacytuję fragment ze szkolenia w obsłudze klienta – “ty jesteś na parterze, klient pod sufitem”) to w środku kumuluje się oburzenie, irytacja. Nawet najmniejsze gesty zaczynają doprowadzać w środku człowieka do furii. I nie mówcie, żeby autor zmienił pracę. To ta praca tak na niego wpłynęła. A obecnie jedyna praca nie wymagająca jako tako kontaktu z klientem jest niestety na produkcji, a tego nikomu nie życzę.

pracowałam na takim stanowisku przez miesiąc. współczuję. po tym miesiącu miałam tak dość, że sama zrezygnowałam.

prawda jest taka,ze ludzie i ogolnie polski narod to bydlo. wychodza z zalozenia “place, zadam, wymagam”. nie maja poszanowania dla pracownikow. sam na szczescie mam prace, gdzie jak jakis klient jest niekulturalny to po prostu go usuwam z lokalu, to samo przekazuje swoim pracownikow, chamow nie obslugujemy. 90% ludzie nie zrozumialo twojego textu bartinho. zamiast uzyskac takie wnioski,ze warto byc kulturalnym, nie warto myslec,ze jest sie wyjatkowym klientem z wyjatkowym poczuciem humoru, warto szybko zmierzac do meritum podczas zakupywania losu.
niestety w internecie debilow najwiecej.
a texty typu zmien prace itd. to wlasnie przyklad wypowiedzi ludzi rzedu “place,zadam, wamagam” tak jak wczesniej wspominalem.
pozdr.

“zamiast uzyskac takie wnioski,ze warto byc kulturalnym, nie warto myslec,ze jest sie wyjatkowym klientem z wyjatkowym poczuciem humoru, warto szybko zmierzac do meritum podczas zakupywania losu.” zapomnialem dopisac: to sie cisnieniuja i awanturuja.
pozdr;)

Dodaj komentarz


  • MAAAR: Jak można zapamiętać tyle szczegółów z meczu trwającego ponad 90 minut? Gratuluję,!
  • em: "zamiast uzyskac takie wnioski,ze warto byc kulturalnym, nie warto myslec,ze jest sie wyjatkowym klientem z wyjatkowym poczuciem humoru, warto szybko
  • em: prawda jest taka,ze ludzie i ogolnie polski narod to bydlo. wychodza z zalozenia "place, zadam, wymagam". nie maja poszanowania dla pracownikow. sam n

Kategorie