Dla Bystrzaków

LECH – AUSTRIA, CZYLI ZA CO KOCHAMY FUTBOL

Posted by: BC on: październik 3, 2008

Wczorajszy mecz pomiędzy drużynami Lecha Poznań i Austrii Wiedeń o wejście do fazy grupowej Pucharu UEFA był (a przynajmniej powinien być) dla wszystkich kibiców piłki kopanej w Polsce wydarzeniem niezwykłym. Mecz ten, mimo, iż jestem warszawiakiem, a co za tym idzie Legionistą z krwi i kości, dostarczył mi tylu emocji, że do tej pory mam ciary, gdy o tym myślę. Darłem się w pokoju po każdym golu lechitów, rzucałem mięsem po każdym golu Austriaków i każdej dziwnej decyzji sędziego, a przy golu Murawskiego skakałem po pokoju jak głupi. Nareszcie polska drużyna pokazała, że w Europie też jesteśmy w stanie zagrać futbol piękny, ofensywny, tworzyć akcje z polotem, walczyć do ostatniej minuty i przede wszystkim potrafimy wygrać!

OK, Austria Wiedeń to nie jest przeciwnik z najwyższej półki, jednak w ostatnich latach nasze drużyny odpadały i z dużo słabszymi rywalami, a sama Legia dwa razy trafiła na Austriaków, którzy wtedy byli w fatalnej formie, a i tak musieliśmy znosić gorycz porażki. Tym razem trafiliśmy na Austrię będącą w “gazie”, zajmującą czołowe miejsce w lidze. I co? I okazało się, że Polak potrafi. Okazało się, że polska drużyna potrafi strzelać bramki, potrafi walczyć na całej długości i szerokości boiska, potrafi biegać pod koniec dogrywki tak samo jak biegała na samym początku spotkania. I co prawda zdarzyła się typowa dla naszych drużyn chwila przestoju, kiedy nie wiadomo dlaczego nagle przestają grać swoje oddając pole rywalowi, to jednak na szczęście tego dnia nie miało to poważniejszych konsekwencji.

W meczu tym było absolutnie wszystko, za co kochamy piłkę nożną – walka do upadłego, gol za gol, rzut karny, nieuznana bramka, dwa nieuznane karne, pomyłki sędziowskie, żółte i czerwone kartki, dogrywka, bramka w ostatnich sekundach meczu… Po prostu emocje od początku do końca i to emocje przez duże E. No, ale jak tu się nie dać ponieść emocjom, kiedy mecz wyglądał mniej więcej tak:

  • 10 minuta – gol Rengifo, 1:0 dla Lecha, plan minimum wykonany
  • kolejny gol dla Lecha, niesłusznie nieuznany – sędzia dopatrzył się faulu, kiedy obrońca Austrii się… poślizgnął
  • 61 minuta – ręka Murawskiego w polu karnym, rzut karny pewnie wykonany przez Acimovića, 1:1
  • kilka dobrych okazji dla Lecha, ale żadna niewykorzystana. Aż do…
  • …85 minuty, kiedy akcja bezsprzecznie trzech bohaterów tego meczu daje upragnioną bramkę poznaniakom. Arboleda w pole karne, Lewandowski przedłuża, Peszko strzela. 2:1 i dogrywka!
  • 98 minuta i 3:1 po strzale Lewandowskiego zza pola karnego, szał radości na boisku, na trybunach, w moim pokoju…
  • radość trwała 2 minuty, nie dlatego, że nie starczyło sił do świętowania, ale Austriacy szybko strzelają na 3:2. W tym momencie spokojnie powiedziałem “luz, i tak Lech strzeli następną”, ale na minutę przed końcem ogarnęła mnie wątpliwość, czy aby na pewno tak się stanie. Na szczęście nastała…
  • …121 minuta meczu, sędzia już chyba szukał ręką gwizdka, żeby odebrać Lechowi wszelkie nadzieje, kiedy piłka została posłana w pole karne gości, gdzie stał się cud! Piłka odbiła się od kolan Arboledy, ten upadając zatrzymał obrońcę, a Murawski, który był tam, gdzie być powinien, posłał piłkę do siatki rywala, odkupując swoją winę przy rzucie karnym i dając całemu Poznaniowi i całej Polsce powód do euforycznej wręcz radości.

Brawo Arboleda, brawo Peszko, brawo Lewandowski, brawo poznańska publiczność, brawo Smuda – BRAWO LECH!!!

1 odpowiedź do "LECH – AUSTRIA, CZYLI ZA CO KOCHAMY FUTBOL"

Najs gejm :D od dzis w Fifie gram Lechem :P

Dodaj komentarz


  • MAAAR: Jak można zapamiętać tyle szczegółów z meczu trwającego ponad 90 minut? Gratuluję,!
  • em: "zamiast uzyskac takie wnioski,ze warto byc kulturalnym, nie warto myslec,ze jest sie wyjatkowym klientem z wyjatkowym poczuciem humoru, warto szybko
  • em: prawda jest taka,ze ludzie i ogolnie polski narod to bydlo. wychodza z zalozenia "place, zadam, wymagam". nie maja poszanowania dla pracownikow. sam n

Kategorie